DJ Wodzirej

IMG_0328_b

Muzyka w moim domu była zawsze i dlatego zawsze jej słuchałem. Gdy zaczynałem wydobywać z siebie jakieś dźwięki, które powoli przypominały słowa, już wtedy nuciłem swoje ulubione piosenki. Większość wesela na którym byłem w wieku 3 lat, spędziłem przy orkiestrze tupiąc sobie nogą. Stałem przy głośnikach i obserwowałem. Przez kolejne lata byłem czynnym słuchaczem i zbieraczem utworów muzycznych.

Aż tu nagle w 2003 roku pojawiła się możliwość pracy jako prezenter muzyczny. Po miesiącu nauki w Klubie Uniwersyteckim Kotłownia zagrałem tam pierwszą imprezę. W latach 2005-2007 współpracowałem z Dance-Pub „Fanaberia” w Zielonej Górze. Na stałe w „Kotłowni” grałem do 2008 roku. Przez kolejne 2 lata współtworzyłem wspaniałe imprezy w klubie “Mary Ann” a gościnnie pojawiałem się w „Kawonie” i “Lemoniadzie”. Przez kilka miesięcy prowadziłem także karaoke w “Pinacoladzie”.

Weselami zainteresowałem się dzięki moim znajomym, którzy teraz tworzą zespół muzyczny „Sąsiedzi”. Pamiętam jak powiedzieli: „Chodź Muniek zagrasz na weselu”. „Ale ja nigdy tego nie robiłem” – odpowiedziałem. Po tych usilnych namowach spróbowałem. Wszystkim się bardzo podobało. Moje usługi goście zaczęli polecać innym i tak jest do dziś.

Kabaret

Kabaret PROFIL pierwszy program przedstawił 11 grudnia 2002 roku. W składzie było pięć osób: Kamil, Tomek, Ewa, Maciej i ja. Było kilka sukcesów. Najbardziej zapamiętałem wyróżnienie na „Pace”, wygranie „Debiutów” w Ełku i drugie miejsce na „Wrocku”. Niezapomniany czas to wyjazdy.

Zrobiliśmy trzy programy:

  • Pod różnymi nazwami np. „Rekultywator Samonośny”
  • „Drugie Śniadanie”
  • „Dzieciństwo Leszka”

Największym wyzwaniem w kabarecie oprócz improwizacji był dla mnie monolog. Początki strasznie stresujące, a później nie mogłem się doczekać kiedy go zagram. Szału jakiegoś wielkiego nie zrobiłem ale jest jeszcze z pewnością wielu fanów inż. Wierzbickiego.

Działalność kabaretową prowadziliśmy przy klubie studenckim Gęba. Dzięki ludziom, których praca i twórczość wiąże się z tym interesującym miejscem, spełniło się moje kolejne marzenie. Zobaczyłem prawdziwy plan filmowy, a i sam zagrałem małe epizody w „ Baśni o Ludziach Stąd” reż. Władysław Sikora i „Uwięzieni w Celuloidzie” reż. Władysław Sikora.

W 2011 roku z Maciejem (kolegą z kabaretu Profil) zakończyliśmy pracę w nowej formacji, którą nazwaliśmy kabaret “Z Grzywką”. Zrobiliśmy jeden program ” Magazyn Sportowy”, zabraliśmy się za kolejny i na tym się skończyło. Obecnie wzdychamy, że chcielibyśmy mieć kabaret, ale na tą chwilę cierpimy na permanentny czasubrak.

Dziennikarstwo

Zacznę tak. Żużlem interesowałem się od poczęcia. To nie żart. Jeszcze w łonie matki byłem ponoć na kilku meczach wyjazdowych zielonogórskiej drużyny i oczywiście na wielu, które odbywały się na stadionie przy ulicy Wrocławskiej. Po urodzeniu wożono mnie w wózku do koła stadionu. Później nie wiele się zmieniło, oprócz tego, że opuściłem ciepłe posłanie w wózku. Tradycja rodzinna o mały włos nie zahaczyła o obsesję. W wieku 15 i 18 lat zapragnąłem jeździć na żużlu. Niestety – brak zgody mamy. No to jak nie mogę zasmakować żużla z tej strony to na pewno mogę z drugiej.

W 2007 roku otrzymałem propozycję zrobienia programu (z kolegą Kamilem z kabaretu Profil) o zielonogórskim speedway’u w radiu Plus. I tak w kwietniu po raz pierwszy zawitałem w parkingu naszych żużlowców. To był piękny moment. Ryk maszyn, zapach spalonej mieszanki oleju i metanolu!!!

Wkrótce rozpocząłem komentarz skróconej relacji z meczu dla Telewizji Odra. W czerwcu zostałem dziennikarzem sportowym w Kablówce. No i tu zaczęło się na dobre. Pierwsze szlify wszystkiego. Wywiady, reportaże, programy i komentarz całego meczu ZKŻ-tu Kronopol. Był ogromny stres i straszne błędy. Za każdym razem jednak było coraz lepiej i ostatnie relacje były już zjadliwe. Współtworzyłem przez kilka lat Falubaz TV i tam z sukcesem łączyłem pracę z zainteresowaniem.